Premier League. Porażka Tottenhamu z Brightonem i pech Hugo Llorisa.

8. kolejkę angielskiej Premier League zaczęliśmy od meczu Brighton – Tottenham na Falmer Stadium. Nikt chyba nie spodziewał się takiego wyniku w meczu rozgrywanym w nadmorskim mieście.

W 3. minucie skrzydłowy gospodarzy dośrodkował piłkę w pole karne, wykonując popularny „centrostrzał”. Bramkarz „Kogutów” Hugo Lloris wpadał z piłką do bramki, więc wyrzucił ją przed siebie. Podczas upadku Francuz podparł się ramieniem i zaczął krzyczeć i zwijać się z bólu. Neal Maupay uderzył piłkę główką do bramki, a kontuzjowany Lloris nie miał szans na uratowanie swojej drużyny. Brighton prowadził 1 – 0.

Dziennikarz znajdujący się na stadionie podał, że chwilę po tym, jak lekarze Tottenhamu znieśli bramkarza do szatni, zawieźli go do szpitala. Nie wiemy jeszcze, jakiej kontuzji doznał, ale prawdopodobnie jest to złamanie w lewej ręce. Na pewno wykluczy go to z gry na dość długi czas.

Wobec tego na placu gry pojawił się rezerwowy Paulo Gazzaniga. Mimo tego że drużyna Mauricio Pochettino grała podstawowym składem, grała słabo. Drużyna „The Seagulls” grała lepiej i w 32. minucie drugi bramkarz Tottenhamu też popełnił fatalny błąd; odbił piłkę prosto pod nogi rywala – Aarona Connoly’ego, który strzelił gola na 2 – 0.

Po godzinie gry, dokładnie w 65. minucie świetnym strzałem z około 12 metrów popisał się strzelec drugiej bramki dla Brightonu. Spotkanie zakończyło się wynikiem 3 – 0 dla gospodarzy.